(Zobacz podstronę firmy WANTED Dead or ALIVE)
Czołgiem!
Prawdę mówiąc na samym początku... było Słowo xd. Czy jakoś tak... Jednakże oczekiwaliśmy od samych siebie napisania czegoś co będzie, pozwólcie, że posłużymy się nieco wytartym dziś eufemizmem "chwytało za jaja". Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy brakło nam pomysłowości czy odwagi. Zdecydowaliśmy się pozostać WEWNĄTRZ naszej mimo wszystko wątpliwie stabilnej strefy komfortowej.
I tak powstało, co następuje:
1. Jakiś rok temu spotkało się, paru, nie chwaląc się, przeciętnych inaczej.
2. W którymś momencie, pewnie gdzieś pomiędzy punktem oznaczonym numerem jeden, a tym znaczącym szary koniec doszło do krótkiej acz pełnej wyrazu wymiany zdań. Jeden z rzuconych (nikt już dzisiaj nie pamięta przez kogo) wykrzykników trafił naszego szanownego perkusistę rykoszetem prosto między oczy.
W ten właśnie sposób doszło do tego, że nazywamy się tak, a nie inaczej. Tyle tytułem stres zczenia.
Dodamy jeszcze, że w ten właśnie sposób stare, ludowe porzekadło: "Kulka w łeb i odmaszerował." nabiera nowego znaczenia.
3. Wanted... to wypadkowa serii zbiegów okoliczności, na które każdy z nas miał mniejszy lub większy wpływ. Razem trzyma nas chęć grania szczerej, płynącej prosto z serca muzyki. I właśnie nadszedł ten moment, w którym nie sposób nie wpomnieć Marka, który, jaki by nie był, stanowi żywą kopalnię pomysłów na utwory (oficjalnie przyznaje się do rozwijania najwyższej możliwej prędkości 1000 pomysłów na minutę. Ale o tym szszsz... to temat tabu.).
4. Co gramy, określić jest ciężko - jak nam samym uda się zdiagnozować, który bakcyl nas nęka na pewno damy znać xd.
5. Bieżący rok przynosi nasz debiutancki materiał w postaci 7-utworowej płytki, której próżność nie pozwala nam nazwać demem.
Co czeka nas dalej, nie wiedzą ani najstarsi górale ani Dalajlama.
Nam w każdym razie zależy tylko na dobrej zabawie - w tym wszystkim liczą się przecież jedynie otwarta przestrzeń i wiatr szalejący we włosach.
Niech rock będzie z wami!
(Zobacz podstronę firmy WANTED Dead or ALIVE)
|
|